Metraż to zły punkt wyjścia do doboru mocy
Przy kotle węglowym nikt się nie przejmował lekkim naddatkiem mocy — kosztował tylko trochę więcej na fakturze zakupu. Pompa ciepła karze za to inaczej: urządzenie dobrane z zapasem zaczyna pracować w krótkich, częstych cyklach załącz-wyłącz, a to obniża jej realną sprawność przez lata eksploatacji, nie tylko przy zakupie.
Widać to wyraźnie w lokalnych realizacjach — dom 150 m² bez ocieplenia potrzebuje blisko 16 kW, a po dołożeniu 15 cm styropianu i nowych oknach spada do niecałych 10 kW. Różnica w cenie samego urządzenia sięga kilkunastu tysięcy złotych, a w rachunku za prąd kolejnych 1 600–2 700 zł rocznie — dlatego pytanie o plany remontowe pada u nas zawsze przed podaniem konkretnej mocy.
Rzetelne wyliczenie bierze pod uwagę każdą przegrodę z osobna: ściany, dach, podłogę, okna i wentylację, licząc dla temperatury projektowej właściwej dla tej, chłodniejszej niż zachodnie Podkarpacie, części regionu. Klient widzi tę kalkulację w ofercie, a nie samą końcową liczbę kilowatów.