Dlaczego montaż warstwowy, a nie sama pianka
Klasyczny montaż polegający na wypełnieniu szczeliny pianką i zatynkowaniu jej działa dobrze przez pierwsze lata. Problem pojawia się później: pianka poliuretanowa chłonie wilgoć z powietrza wewnętrznego, a nasiąknięta traci znaczną część właściwości izolacyjnych. W murze z pustaka, bez ocieplenia, połączenie ramy ze ścianą jest jednocześnie najzimniejszym miejscem w otworze, więc para wodna kondensuje tam najchętniej.
Montaż warstwowy rozwiązuje to układem trzech stref. Wewnętrzna taśma paroszczelna nie wpuszcza wilgoci z pomieszczenia w szczelinę, środkowa warstwa pianki niskoprężnej odpowiada za izolację, a zewnętrzna taśma paroprzepuszczalna pozwala wyprowadzić na zewnątrz wilgoć, która i tak się tam znajdzie. Koszt taśm i robocizny to zwykle 90–160 zł na okno — kilka procent wartości zlecenia.
W dynowskich domach, gdzie ściany są grube, a ościeża często wykruszone, dokładamy jeszcze jeden element: przed osadzeniem ramy oczyszczamy i gruntujemy powierzchnię, bo taśma przyklejona do sypiącego się tynku nie utrzyma się przez sezon. To detal, który odróżnia montaż wykonany porządnie od takiego, który wygląda dobrze tylko na zdjęciu odbiorczym.